Bipolar Bears

musicnews musicnews

19 WIOSEN - Suweniry

Data: 2010-06-21
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

Jeżeli polski rock alternatywny jest czymś więcej niż tylko pustym frazesem, to łódzką grupę 19 Wiosen można uznać za jeden z jego największych wyrzutów sumienia. Tak nie przystająca do tego, co przez lata oferowała nam rodzima muzyka rockowa, że trudno o inną definicję. Dwupłytowy album "Suweniry", który ukazał się właśnie nakładem Oficyny Biedota, to koncertowe wspominki podsumowujące działalność tej niezwykłej formacji. "(...) Każde wspomnienie jest obciążeniem" - słyszymy w zapowiedzi tytułowej piosenki. W takim razie kamień z serca.

 

Żeby było jasne – 19 Wiosen nigdy nie zabiegali o uznanie czy popularność. Świadczy o tym choćby fakt, że do 2004 roku, przez ponad dekadę od rozpoczęcia działalności, muzycy zagrali zaledwie dziewięć koncertów. Jako ulubieńcy środowiska literackiego (mecenatem objął ich Paweł Dunin-Wąsowicz, a wśród fanów znalazła się Dorota Masłowska) i zespół działający "przeciwko wszystkim i przeciw wszystkiemu" nie mogli liczyć na występy w największych klubach i tysięczne nakłady. Może z tego właśnie powodu grupę trapiły problemy, które w 1998 roku doprowadziły do chwilowego zawieszenia broni. Reaktywacja nastąpiła sześć lat później i zaowocowała jak dotąd trzema krążkami z premierowym materiałem. W 2008 roku, wzmocniony przez znanych z pierwszego składu wokalistkę Annę Bursztyn i gitarzystę Franciszka Maciaka, zespół zagrał akustyczny koncert w ramach Festiwalu Czterech Kultur. Rejestracja tego właśnie występu otwiera "Suweniry". Nietypowo, bo zmienione aranżacje starszych kawałków mogą zaskoczyć nawet najwierniejszych fanów 19 Wiosen, a nowych, spodziewających się mocniejszego uderzenia, już na starcie odrzucić. Ale taka właśnie jest natura tej grupy, którą z punk rockiem tak naprawdę łączy tylko przyczyna sprawcza i pielęgnowana przez lata bezkompromisowa postawa. Podobnie jak ich rodzinna Łódź, która w tekstach Marcina Pryta przypomina coś na kształt panoptikum zdegenerowanej części polskiego społeczeństwa. To tak, jakby za interpretację prozy Grzesiuka zabrali się Iggy Pop i Current 93 u szczytu swojego apokaliptyczno-folkowego rozpasania. Ale bez zbędnego filozofowania i niepotrzebnych ekstrawagancji, za to ze sporą dawką wyobraźni.

 

Elektryczne oblicze 19 Wiosen daje o sobie znać dopiero na drugiej płycie, zawierającej materiał ze splitu z grupą Starzy Singers i zapis koncertu z 1995 roku. W Łodzi, rzecz jasna. O ile otwierające krążek piosenki ze splitu zapewniają stosunkowo łagodne odejście od akustycznych brzmień pierwszej płyty, o tyle kawałki nagrane podczas koncertu w "Dred Klubie" przypominają cios prosto w twarz. "Nie miejsca na harmonię, nie ma miejsca na uczucia! Jedynie negowanie bez bezpieczeństwa poczucia!" - krzyczy w pewnym momencie zachrypniętym głosem Pryt. Tak też w ten listopadowy wieczór 1995 roku 19 Wiosen zagrali – szybko, mocno, intensywnie, ale z ogromną jak na polski punk rock finezją, bezproblemowo łącząc przebojowość Pixies z energią Stooges. No i jeszcze te słynne barokowe klawisze Fagota skutecznie łagodzące wywrotowe zapędy pozostałych muzyków. Nie powinna więc dziwić obecność instrumentalnej wersji przeboju Skaldów "Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał" tuż obok takich kilerów jak "Dłoń i pięść" czy "Odór".

 

"Widzę nas wszystkich za 20 lat, tak jak starych bluesmanów z delty Missisipi, czy z doskonale ustawionym i przejechanym sopranem podstarzałą divę z opery" - powiedział w jednym wywiadów Pryt. To oznacza, że jest szansa na kolejnych 19 wiosen. I oby jeszcze więcej, ale takimi suwenirami nie wypada pogardzić. Łapcie póki można – limit do 450 sztuk to nie zabieg marketingowy.

 

Maciek Stankiewicz


Tagi:
19 Wiosen, Suweniry, Oficyna Biedota

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews