THE DILLINGER ESCAPE PLAN - Option Paralysis

Maszyna o kryptonimie Dillinger Escape Plan rzadko wypuszcza nowe produkty. Tym bardziej więc rozbudzone były oczekiwania słuchaczy, kiedy zespół z New Jersey ujawnił wreszcie następcę rewelacyjnego „Ire Works”.
Zanosiło się na zmiany choćby dlatego, że w szeregach DEP w międzyczasie pojawił się nowy perkusista Billy Rymer oraz drugi gitarowy, Jeff Tuttle. Już otwierający płytę utwór „Farewell, Mona Lisa” dowodzi, że to dobrze znany, sprawdzony Dillinger, tylko jakby przemalowany w inne barwy. Ten sam, a jednak jakby inny. Gitarowe kanonady, perkusyjne blasty, hiperprecyzyjna technika wykonania - to wszystko się zgadza, niemniej nigdy wcześniej Amerykanie nie wtykali między kanciaste struktury takich wypolerowanych rockowych melodii. Sam nie wiem jak odebrać takie zmiękczone brzmienie po linii Deftones, które zaserwowali w „Gold Teeth on a Bum”, bo to regres na miarę powrotu do zabaw drewnianymi klockami, kiedy już budowało się małe wieże Eiffela. Zaskoczeniem, choć niekoniecznie negatywnym, jest także „Widower”, w słusznej większości wykonany na pianinie przez występującego na prawach gościa, jazzowego pianistę Mike’a Garsona (pojawia się także z efektownym pasażem w kawałku „I Wouldn’t If You Didn’t”), przetykany gromkimi wejściami całego zespołu. Jeśli DEP chciało znaleźć się w roli pionierów nowego nurtu, to chyba im się udało i tak o to wymyśliło... bo ja wiem... lounge-core?
Wściekły, rozwichrzony hardcore z rwanymi gorączkowo riffami i wijącą się jak w ukropie sekcją odzywa się w dwóch kapitalnych, dwuminutowych petardach - „Crystal Morning” i „Endless Ending”, przy czym w tym drugim słychać nawet frippowską solówkę, a debiutujący w barwach grupy bębniarz nie oszczędza żadnego elementu swojego zestawu. Niezłe jest także „Room Full of Eyes”, w którym techniczny metalcore pomyka momentami w rytmie samby oraz ciężkie i duszne „Parasitic Twins” wykorzystujące dźwięk... dziecięcych cymbałek.
Ogólnie jednak „Option Paralysis” to taki Dillinger umelodyjniony i przystępniejszy, który zrzekł się części tego szaleństwa, jakie zionęło z „Ire Works” czy „Miss Machine”. Eksperyment z bardziej komunikatywną formą udał się połowicznie. Osobiście wolałem, kiedy u DEP więcej było matematyki, „całek i różniczek”, i tego odjazdu, któremu na nowej płycie zespół nie chciał dać folgi. Nadal jest to bardzo dobry album, ale w podobnej kategorii o wiele bardziej godne uwagi jest ostatnie dzieło Converge.
Sebastian Rerak
Tagi:
The Dillinger Escape Plan, Option Paralysis
Komentarze
Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011














Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011