HOLE - Nobody's Daughter

"Nobody’s Daughter” to nie jest czwarta płyta Hole. To druga solowa płyta Courtney Love. To w zasadzie mogłoby wystarczyć za całą recenzję. Jeśli podobała wam się "American Sweetheart” to całkiem możliwe, że nowa płyta wdowy po Kurcie Cobainie przypadnie wam do gustu. Jeśli jednak liczycie na nostalgiczny powrót do czasów "Celebrity Skin”, "Live Through This” czy nawet "Pretty on the Inside” to lepiej zrobicie jak ponownie puścicie sobie którąś z wymienionych płyt, a "Nobody’s Daughter” ominiecie szerokim łukiem.
Courtney Love oficjalnie reaktywowała Hole w zeszłym roku, po blisko ośmiu latach od rozpadu grupy. Reaktywowała to nie jest dobre określenie. Lepszym byłoby zawłaszczyła. Oprócz Love w składzie Hole nie znalazł się nikt ze wcześniejszych członków zespołu. Szczególnie dziwna wydawała się decyzja o pominięciu Erica Erlandsona, z którym Love założyła zespół i który był współautorem większości utworów grupy. Erlansdson miałby prawdopodobnie podstawy aby prawnie zabronić Love używania nazwy Hole. Rozsądek pewnie podyktował mu, że nie warto tracić czasu i zdrowia. Dzisiaj Hole to Courtney Love i gromada młodych (najmłodszy ma 24 lata) i szerzej nieznanych muzyków.
Nie mogę napisać, że "Nobody’s Daughter” to rozczarowanie. Dokładnie tak złej płyty się spodziewałem. Nie pomogli Billy Corgan i Linda Perry, którzy napisali dla Love kilka utworów. Nie pomogła świeża krew w zespole. Szereg dramatycznych wydarzeń w życiu osobistym Love nie znalazł żadnego oddźwięku w tekstach czy muzyce. Ta płyta to typowa mainstreamowa rockowa produkcja XXI wieku. Brzmienie jest idealnie dostosowane do potrzeb odtwarzaczy mp3. Jest głośno i płasko. Muzyka brzmi mechanicznie, jakby grały ją roboty, a nie ludzie. Wszystko jest pozbawione jakiegokolwiek charakteru, jest bezpiecznie i banalnie. Nawet Courtney Love, o której może powiedzieć wiele, ale nie to, że jest nijaka, sprawia wrażenie znudzonej, zupełnie jakby nagranie tej płyty to był dla mniej wyłącznie przykry obowiązek.
To wszystko dałoby się jeszcze jakoś wybaczyć, gdyby na "Nobody’s Daughter” znalazły się dobre, chwytliwe piosenki. Niestety, na tej linii Hole także poniósł klęskę. Odrobinę na plus wyróżnia się "Pacific Coast Highway”, napisany przez Love wspólnie z Billym Corganem, oraz bonusowy, brzmiący surowiej niż reszta płyty, "Never Go Hungry”. Reszta utworów jest zupełnie pozbawiona wyrazu.
Courtney Love bywa nazywana przez portale plotkarskie „Yoko Ono grunge’u”. Ciężko wyobrazić sobie bardziej nietrafione porównanie. O ile wdowa po Johnnie Lennonie cały czasu muzycznie poszukuje i od wielu lat jest ikoną kultury alternatywnej, to Courtney Love ugania się za sławą, nie zważając na cenę jaką ponoszą za to jej najbliżsi. „Nobody’s Daughter” może pozwoli jej ponownie zagościć na chwilę na łamach tabloidów. Za kilka miesięcy nikt już jednak nie będzie o tej płycie pamiętał a Courtney Love będzie musiała wymyślić coś nowego by ponownie przykuć uwagę mediów.
Maciej Pletnia
Tagi:
Hole, Courtney Love
Komentarze
"Szereg dramatycznych wydarzeń w życiu osobistym Love nie znalazł żadnego oddźwięku w tekstach czy muzyce..." albo w ogóle nie słuchałeś tekstu panie recenzencie albo nie znasz angielskiego. Osobiste teksty to właśnie to, co sprawia, że te piosenki są tak poruszające
~ Marta
Płyta ciekawa jednak spotkałem się z takim stwierdzeniem w recenzji na stronie www.allfestivals.pl - "Każdy utwór przycięty jest do radiowej długości 3-4 minuty. Nie jestem koneserem grunge?u, jednak wiele utworów zlało mi się w jedno. Ostatni zarzut jaki mam wobec Nobody?s Daughter, dotyczy wszechobecnej wulgarności Love, która momentami wydała mi się sztuczna." Co sądzicie o tym stwierdzeniu? Czyżby wulgarność Love już nieco przebrzmiała?
~ RedaktorHortexAllFestivals
- ELECTRIC WIZARD, THE SECRET - relacja z drugiego dnia wrocławskiego festiwalu Asymmetry
- CRIPPLED BLACK PHOENIX - wywiad
- NO AGE, DIE! DIE! DIE! - relacja z koncertu w Krakowie, 16.04.2011
- MZ.412, SKULLFLOWER - relacja z koncertu w Londynie, 05.03.2011
- RAFAŁ IWAŃSKI (HATI, X-NAVI:ET) - wywiad
- JACEK LACHOWICZ o 'Wersji 2011'
- I BLAME COCO - relacja z koncertu w Warszawie, 20.03.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Krakowie, 27.02.2011
- THE YOUNG GODS - relacja z koncertu w Warszawie, 22.02.2011
- ACCEPT - relacja z koncertu we Wrocławiu, 06.02.2011














Favourite State of Mind
Spiritus Movens
Agharthi Live 10-09
S1
Hard Working Classes
Blood Pressures
02
Hillbilly Joker
Jason... The Dragon
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
ASYMMETRY FESTIVAL 2011 - dzie...
CoCArt 2011 - Toruń, 25-26.03...
MZ.412, SKULLFLOWER, IRON FIST...
COLISEUM - Kraków, 28.03.2011