musicnews musicnews

RÓŻNI WYKONAWCY - Far Out Jazz and Afro Funk

Data: 2010-03-06
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl

"Far Out Jazz and Afro Funk" jest przeglądem twórczości artystów skupionych wokół wytwórni Far Out Recordings. Twórczości przyjemnej i w tym wypadku w większości łatwej (acz nie banalnej), choć nie do końca adekwatnej do nazwy płyty, gdzie króluje samba i bosa nova, które Brazylijczycy czują jak żadna inna nacja.

 

Jazz (a raczej smooth i latin jazz) oraz afro funk występują w charakterze dodatków, ale za to intrygujących, jak w otwierającym "Jazz Carnival" tria Azymuth, będącym połączeniem elementów jazzowych, progresywnych i wspomnianej samby. Mieszanka dość specyficzna, ale podana w odpowiednich proporcjach więcej, niż zaciekawia. Owe zasłużone trio (założone w 1972 r. i będące inspiracją dla takich muzycznych talentów, jak chociażby Jazzanova) pojawia się jeszcze w zamykającym "Chameleon", tym razem zabierając słuchacza w rejony bliższe funkowi oraz w kooperacji z Marc Mac (mającym za sobą współpracę z m.in. Jill Scott) pod szyldem Nature Plan. Owoc ich kolaboracji, utwór "Somewhere Beyond" prezentuje miksturę smooth jazzu i kobiecych głosów, w których nie da się uniknąć porównań do królowej brazylijskiego kojących dźwięków Ive Mendes, mającej w rodzimym kraju grono godnych następczyń, wcale nie ustępujących jej kunsztem wokalnym.

 

Troubleman swoje "Strikehard" pchnął w stronę dla siebie najbardziej inspirującą, czyli Detroit techno, lecz spokojnie, nie należy się spodziewać technicznej łupanki, raczej podanej ze smakiem mieszanki miło bujających dźwięków. Największą zagadkę z całego zestawy wykonawców stanowi Future Warriors, znalezienie informacji o tym artyście stanowiło nie lada wyzwanie i przyznaję bez bicia, że poddałem się po jakimś czas, postanawiając się skupić tylko na warstwie muzycznej, która nie odbiega jednak w żaden sposób od tego, czego można było się spodziewać: plemienne bębny, takowy zaśpiew, dęciaki... i to w sumie wszystko. Na grę instrumentów perkusyjnych i niestety oklepane patenty nacisk położył również Brazilian Groove Band. Całość ratuje ciekawa gra saksofonu i wysokich żeńskich wokaliz, przypominających bardziej śpiew ptaka, niż ludzki głos. Niestety zabrakło w "Dance" jakieś iskry, która spowodowałaby spadek znużenia, które pojawiło się w okolicach trzeciej minuty utworu. Za człowieka-legendę uchodzi w rodzimym kraju Marcos Valle. Wokalista, autor piosenek i producent poruszający się na wielu muzycznych polach: od bossa novy po rock. Na składankowym "Poweride" proponuje nam wycieczkę w korzennie brzmienie Ameryki Południowej, wzbogacone rhodesem, produkcją Roca Huntera i raczej minimalistycznym podejściu do kompozycji, które w tym wypadku sprawdza się wręcz znakomicie, podkreślając wibrację utworu.

 

Nie mniejszym poważaniem cieszy się w rodzimym kraju Ivan Conti, stojący nie tylko za Azymuth, ale również Grupo Batoque, które choć bywa określane mianem Rolling Stones samby, tak naprawdę nie wyróżnia się spośród reprezentantów perkusyjnych rytmów brazylijskich. "Keyzer" oparty jest na przewodnim rytmem, czasem urozmaicona głosem, tudzież wstawkami instrumentów dętych w czymś na kształt instrumentalnych refrenów. Nie da się jednak ukryć, iż Conti bardziej przekonująco wypada w formacji macierzystej. Z tytułowym jazzem najwięcej wspólnego ma za to Jose Roberto Bertrami, którego "Eighties Times" rozpoczyna się zgoła jazzrockowym wejściem gitary, by ustąpić miejsca improwizowanym wokalizom, niejako pojedynkujących się z klawiszowym i gitarowym podkładem w tle.

 

Niejako po drugiej stronie muzycznej barykady znajduje się jedna z bardziej dynamicznych propozycji "Magnetic Feel" DJ Roca Huntera, który nacisk położył na house'owy klimat, wzbogacony (a jakże!) klawiszowymi plamami, trochę przypominającymi te, które w latach 80. stosował Miles Davis. Ciekawym patentem okazało się zwolnienie w środku utworu, dzięki czemu wpuszczono do kompozycji trochę powietrza i pozwolono jej na rozwinięcie się w kierunku houseowej samby. Niewątpliwie najjaśniejszym punktem "Far Out Jazz and Afro Funk" jest tytułowy utwór z drugiej solowej płyty brazylijskiej gwiazdy nu-bossa Sabriny Malheiros "New Morning", będący owocem współpracy z londyńskim producentem DJ Venomem. W efekcie otrzymujemy wysublimowaną mieszankę korzennych wpływów brazylijskich, chilloutowej elektroniki oraz niesamowitego głosu, jakim dysponuje ta utalentowana i uznana w rodzimym kraju wokalistka. "New Morning" zdążył zostać okrzyknięty płytą XXI wieku bossa-soulu, co stanowi tylko zachętę do zapoznania się z całością.

 

Mimo że tegoroczny karnawał za nami, można go sobie bezterminowo przedłużyć dzięki tej składance. I nie powinien być to czas stracony. Mimo kilku słabszych momentów, całość na tle innych tego typu wydawnictw pojawiających się na rynku nie tylko się broni, ale i częstokroć je przewyższa. Tu nie ma miejsca na mdłe melodie, tu się liczy zabawa.

 

Tomek Mądry

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews