musicnews musicnews

ROTENGEIST - wywiad

Data: 2009-11-26
Poleć ten artykuł innym:
Dodaj do digg Dodaj do facebook Dodaj do delicious Dodaj do linkedin Dodaj do myspace Dodaj do wykop.pl Dodaj do blip.pl Dodaj do flaker.pl
"Gramy ile się da. Zdajemy sobie sprawę, że tylko tak możemy zaistnieć…"


Wydawało się, że polski thrash umarł wraz z rozpadem KATa. Młodych kapel w tym gatunku nie ma wiele, a ze starej gwardii jako taki poziom trzyma jedynie ALASTOR. Jednak gdy po raz pierwszy dane mi było usłyszeć grupę ROTENGEIST po prostu odleciałem! Okazuje się, że w naszym kraju można grać thrash na bardzo wysokim poziomie nawet z perspektywy debiutanta. Na rynku ukazała się właśnie pierwsza płyta thrashowego tria, zatytułowana „Fear is the Key”. Na okoliczność tego wydarzenia, postanowiłem przepytać Piotrka Winiarskiego, lidera pochodzącej z Przemyśla grupy o inspiracje, cele i najbliższe plany...




Jesteśmy w momencie bardzo ważnym dla grupy ROTENGEIST. Po wielu próbach i przymiarkach, wreszcie na rynku pojawił się Wasz debiutancki krążek – „Fear is The Key”. W moim przekonaniu nagraliście znakomity album, gratuluję.
Dziękuję! Dzięki za słowo uznania! Cieszymy się, że album w końcu pojawił się na rynku:)


Czy można powiedzieć, że najważniejsze marzenie artystyczne ROTENGEIST właśnie się spełniło?
Myślę, że po prostu mamy kolejny etap za sobą. My na chwilę obecną bardzo chcieliśmy, aby nasz album ujrzał światło dzienne i to się udało. Na większe rzeczy jeszcze trzeba poczekać….

Działacie stosunkowo krótko, a tak wiele już Wam się udało. Jak to robicie?
Tak się akurat złożyło, ze w dniu premiery albumu stuknęły nam dokładnie 4 lata. Przeciętnie płyty wydaje się, co dwa lata, więc jakoś specjalnie się nie wyłamujemy. Po 2 latach było demo, a teraz jest pełno minutowy album. Zwykłe z nas przeciętniaki hehe

Przypomnij może kulisy powstania grupy. Czy od początku działaliście jako trio?
Między swoim pierwszym zespołem a Rotengeist miałem sporą, bo ponad ośmioletnią przerwę w grze na gitarze. Gdy już w końcu postanowiłem odkupić sobie sprzęt i coś tam pobrzdąkać, w knajpie zagadnął do mnie napity Ziemal, że słyszał, ze kupuje graty i, że może cos spróbujemy razem pograć hehe. Ziemka znałem już od bardzo dawna i wiedziałem, na co go stać, więc z podjęciem wyzwania nie wahałem się ani chwili. Następnie zadzwoniłem do Alka, którego widziałem parę tygodni wcześniej na scenie z jego kapelą Two Black Suns z propozycją dołączenia do składu. Alek zaproszenie przyjął i już po paru próbach wiedzieliśmy, że to jest to, że staniemy się zespołem!
Zostały jeszcze poszukiwania wokalisty, ale gdy to nie przynosiło rezultatu za mikrofonem stanąłem ja. Tak, więc zostaliśmy jako trio….

Skąd pomysł na chwytliwą moim zdaniem nazwę - ROTENGEIST?
Chciałem, aby nazwa naszego zespołu się wyróżniała. Jak wiadomo większość kapel używa anglojęzycznych lub łacińskich nazw, a my zakombinowaliśmy z językiem naszego zachodniego sąsiada. Nazwa ta jest świetnym nośnikiem emocji, które są obecne w naszej muzyce. Jest tajemnicza i nie jednoznaczna.

Co spowodowało, że postanowiliście grać metal?
Niczego nie postanawialiśmy. Wyszło spontanicznie.

Dla czego wybraliście thrash, a nie popularny i modny death lub black metal.
Myślę, że tu nigdy nie powinno się kierować modą, ale tym, co nam w duszy gra hehe. Mnie zawsze najbardziej interesowały thrashowe kapele, więc większość rzeczy, które wychodzą spod moich palców ma właśnie taki klimat. Wobec tego to nie było kwestią wyboru, lecz czymś zupełnie naturalnym.

Swego czasu basista IRON MAIDEN Steve Harris w jednym z wywiadów stwierdził, że dla młodego i początkującego zespołu w szerszym zaistnieniu niezmiernie pomocne są koncerty. Chyba w pewnym sensie posłuchaliście Steve'a, bo ROTENGEIST stara się koncertować bardzo intensywnie.
Gramy ile się da. Nie odrzucamy żadnej sensownej propozycji. Nie kręcimy nosem, gdy do klubu przychodzi raptem garstka osób. Chcemy się pokazać możliwe jak najszerzej. Zdajemy sobie sprawę, że tylko tak możemy „zaistnieć”…

Który z koncertów, jak dotychczas, był dla Was najważniejszym, przełomowym.
Chyba jest ciągle przed nami…:) Choć na pewno wypad z chłopakami z Esqarial będziemy długo wspominać. Oczywiście bardzo pozytywnie hehe

Wróćmy może do albumu. Jakie inspiracje Wami kierowały przy pisaniu materiału?
Właściwe każdy z nas czerpie inspiracje z innych, różnych źródeł. Dzięki temu, mimo, że gramy dość oklepany gatunek, udaje nam się, uważam, stworzyć coś świeżego. Po prostu bardzo lubimy muzykę. Wiadomo, że najczęściej raczymy się mocnymi dźwiękami, ale nie ograniczamy się tylko i wyłącznie do metalu. Najwięcej w tym temacie poszukuje Alek. Myślę, że z nas wszystkich ma najwięcej poza metalowych fascynacji. To bardzo dobrze, bo dzięki temu ma spory dystans do riffów, które przynoszę…

Czy w zespole przy pisaniu materiału panuje demokracja, czy raczej jednak któryś z Was stara się wpływać na resztę chłopaków.
Na ogół pomysł na utwór wychodzi ode mnie, ale cały proces tworzenia to już wspólna praca. Duży wkład w aranżacje ma Alek. Jesteśmy na takim etapie, że robiąc jakiś numer świadomie zostawiam miejsce na ewentualne mosty, bo jemu to po prostu wychodzi lepiej. Oczywiście w to układania klocków włącza się też Ziemal.

Kwestie producenckie również są bardzo ważne.„Fear is The Key" nagrywaliście w Dębicy. Powiedz coś więcej o realizacji, produkcji, studiu itd...
Nie ukrywam, że wybór padł po części z konieczności. Nie żebyśmy byli totalnie nie zadowoleni, ale jednak gdybyśmy byli w posiadaniu większych funduszy na ten cel wybór padłby na inne studio. Co do samej produkcji to wszystko było zaplanowane przed sesją więc w samym studio każdy z nas odegrał swoje.

Wskaż kawałek, który jest Twoim ulubionym na krążku?
Ja najbardziej lubię Organized Murderer. Ma bardzo fajny klimat i uważa, żę dałem w nim najlepszy głos na płycie. Bardzo też lubię Spiritual Collapse, bardzo fajnie wypada na żywo. Pełen ogień!

Z kim chciałbyś wystąpić na jednej scenie i dlaczego tym zespołem jest Megadeth?
Hehehehe widzę, ze moje uwielbienie tej kapeli jest powszechnie znane. Zgadza się to był by właśnie Megadeth. To bardzo szczególny zespół dla mnie. Wyjątkowa muza. Jadowita, szalona i jednocześnie bardzo techniczna i inteligenta. Może nie na ostatnich albumach, ale jednak zawsze będę cenić Rudzielca. Ciężko to opisać słowami.

Na koniec, powiedz mi czego w najbliższym czasie możemy się spodziewać z Waszej strony? Jakaś intensywna promocja, koncerty?
Na pewno będziemy starać się grać jak najwięcej. Początkowo będą to weekendowe wypady, a bliżej lata będziemy chcieli ustawić jakąś dłuższą trasę. Na razie wszystko jest w fazie projektu…

Jeszcze raz gratuluję płyty i czekam na koncerty!


Sebastian Międzik

Tagi:

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie dodano jeszcze komentarza, bądź pierwszy.

musicnews MusicNews